Blog

sty 12

Nie tylko białko i BCAA, czyli co warto suplementować na bieżni, siłowni, fitnessie i w sporcie generalnie? Część I.

Czy w ogóle warto coś suplementować? W idealnym świecie wystarczyłoby dobro, które pochłaniamy z pysznym jedzeniem. Niestety już udowodniono, że kiedyś to były czasy a teraz już nie ma czasów – i jedzenie też już nie takie. Owoce i warzywa kupowane w supermarketach niestety nie dojrzewają w słońcu, tylko w ciężarówce. Nawet jeżeli decydujemy się na trochę bardziej świadome kupowanie, produkty z bazarów, „bio” czy „eko” – nie mają takiej ilości witamin i minerałów jak kiedyś. Jeżeli dodatkowo poddajemy je obróbce termicznej, straty są ogromne. Stąd suplementacja to konieczność, a w sporcie już w ogóle.

Co ma nam dać ta cała suplementacja? Przede wszystkim uzupełnić niedobory, pomóc zwalczać stany zapalne, poprawić wydolność, koncentrację i szybkość reakcji.

Co w takim razie przyjmować? Pierwsza myśl to oczywiście białko i aminokwasy. To jest jednak podejście trochę od tyłu strony. Więc od czego zacząć? (Zapewne od niezaczynania zdania od „więc”)

„Witaminki, witaminki, dla chłopczyka i dziewczynki”

Witamina D – teoretycznie organizm sam może ją zsyntetyzować, jeżeli wystarczająco długo (20 minut dziennie) wystawimy się na zbawienne działanie promieni słonecznych. Z ręką na sercu – czy naprawdę codziennie spędzamy 20 minut na zewnątrz? Czy raczej w domu, klimatyzowanym biurze, klimatyzowanej siłowni i samochodzie/środkach komunikacji miejskiej. Jeżeli już wyjdziemy na zewnątrz, niestety pojawiają się bariery: smog, grube warstwy ubrań. Warto więc trochę wspomóc naturę. Co robi witamina D dobrego? Wspomaga działanie układu odpornościowego, utrzymuje prawidłową strukturę i funkcje kości, poprawia wydolność i szybkość regeneracji. Normalizuje też ciśnienie krwi. Przed rozpoczęciem suplementacji warto zmierzyć jej poziom we krwi i dostosować dawkę. Ponadto, pomocny tu będzie również wapń. Modne jest ostatnio suplementowanie witaminy D razem z K2 w formie MK-7, natomiast badania nie potwierdziły żeby jej obecność była konieczna dla wchłaniania witaminy D.

Nie mniej ważne: witaminy z gupy B. B1 wspomaga metabolizm i produkcję ATP – czyli energii niezbędnej do zdobywania sportowych szczytów, przyspiesza gojenia ran i działa przeciwbólowo, co może trochę załagodzić cierpienie po naprawdę ciężkim treningu. Witamina B2: wpływa na syntezę kwasów tłuszczowych, wspomaga prawidłowe widzenie i detoksykację, ponadto reguluje metabolizm węglowodanów – bardzo ważne przy kształtowaniu wakacyjnej sylwetki. Witamina B3 natomiast zapobiega zakwaszaniu mleczanem (!), wpływ na metabolizm, produkcję energii, i sprawność przewodu pokarmowego (żeby białko dobrze się trawiło). B5: niezbędna do produkcji hormonów nadnerczy (ważne, żeby panować nad stresem: czy łapa aby na pewno rośnie?), uczestniczy w regeneracji tkanek, bierze udział w produkcji melatoniny i acetylocholiny. B6: uczestniczy w procesie przemiany białek (żeby łapa na pewno rosła), wzmaga ich syntezę białek, wpływa na glikogenogenezę (żeby trening był długi i efektywny), wzmacnia układ odpornościowy. Nie ma odporności – nie ma treningu i łapa spada. B7 wpływa na metabolizm tłuszczy, białek i węglowodanów; stabilizuje też poziom glukozy. B9 bierze udział w powstawaniu neuroprzekaźników, żeby można było dużo myśleć o treningu. B12 jest niezbędna do tworzenia czerwonych krwinek, uczestniczy też w syntezie niektórych aminokwasów i kwasów nukleinowych.

Oczywiście to nie wszystko, ale żeby nie było za dużo czytania - dalsza porcja wiedzy w kolejnym poście :)

You currently have JavaScript disabled. This site requires JavaScript to be enabled. Some functions of the site may not be usable or the site may not look correct until you enable JavaScript. You can enable JavaScript by following this tutorial. Once JavaScript is enabled, this message will be removed.